Naturalnie, człowieku! “Pieśń Ziemi” Robin Wall Kimmerer

TaniaKsiążka – Pieśń Ziemi. Ten tytuł wywołuje niejednoznaczne skojarzenia. A ten trop rzeczywiście potwierdza zawartość księgi. Bo to w istocie księga. I pod względem rozmiarów, i pod względem przesłania, które w sobie zawiera. Choć objętość książki może przerażać, to strach jest przedwczesny – w “Pieśni Ziemi” Robin Wall Kimmerer jest tyle liryczności i baśniowości, że, chcąc nie chcąc, zanurzamy się w ten nieoczywisty świat jak w tom najlepszej poezji. I przychodzi to całkiem naturalnie.

Proza naturalnie poetycka

Pod względem formalnym jest to bez wątpienia powieść, jednak nie jest to typowy przykład gatunku. To raczej zbiór esejów, wspomnień i refleksji autorki, która swoją rzetelną i naukową wiedzę wyjątkowo spójnie i płynnie łączy z możliwościami języka, jego wieloznacznością i …. Robin Wall Kimmerer jest profesorką botaniki, która w swej publikacji opowiada zarówno na temat swoich własnych doświadczeń, przeprowadzanych badań, ale także sposobach nauczania innych. Bowiem to przez proces tłumaczenia komuś innemu sami uczymy się najwięcej. Autorka nie boi się przyznać, jak wiele zrozumiała dzięki swoim studentom. Akademizm jednak w książce spotyka się z wierzeniami Indian. To, co naukowe, obiektywne i sprawdzalne stapia się z tym, co przeczuwane, intuicyjne i subiektywne. I nie ma w tym sprzeczności. Jest za to piękna opowieść o losach Ziemi i człowieka, o ich trudnej relacji i wzajemnym wpływie. Niestety, w tym związku często dochodzi do spięć, z winy człowieka.

Hola, człowieku!

Kimmerer jest zwolenniczką zrównoważonego sposobu życia, który polega przede wszystkim na szacunku wobec przyrody. Dlatego tak wiele w jej tekście nawoływania do ograniczenia zachowań konspumpcyjnych i życia zgodnie z nurtem natury, z “pieśnią Ziemi” właśnie. Bo to Matka Natura nadaje nam rytm, o czym my, mieszkańcy często zapominamy i chcemy decydować o jej losie. Zmieniać pierwotną melodię. Autorka mówi jasno, że tylko równowaga może ocalić i Ziemię, i nas. By uzmysłowić czytelnikom, jak dalece odeszliśmy od natury, przypomina opowieści rdzennych Amerykanów, w których zawierają się najważniejsze, wieczne prawdy. Człowiek musi przystanąć. Czytelnik “Pieśni Ziemi” tym bardziej. Tej książki nie czyta się prędko. Tę lekturę trzeba celebrować, dawkować sobie. Mityczne opowieści trzeba przeżyć, zobaczyć je oczami własnej wyobraźni. Autorka posługuje się językiem tak sugestywnym i plastycznym, że bez problemu pod powiekami czytelnika ten obraz ukaże się w całej krasie. Zarówno ta pierwsza kobieta z historii indiańskiej, która schodzi z nieba, by stworzyć ziemię, i ta druga, współczesna kobieta, która stoi przed studentami i opowiada o tym, jak powstała Ziemia, jak brzmi jej pieśń i tłumaczy, dlaczego każdy z nas powinien poznać ją na pamięć. A przynajmniej usłyszeć.

Ludzie zdjęcie autora freepik - pl.freepik.com